W krainie z baśni, gdzie mgły srebrem tkane
strzegą tajemnic ukrytych wśród liści,
astralne gwiazdy posyłają uśmiech.
by wielki zachwyt mógł wreszcie się ziścić.
Odpływa jawa w czarowne głębiny,
gdzie krucha, mała istota gubi złote płatki,
w perłowej magii tej jednej godziny,
mierzymy wszechświat, bezwiedny i gładki.
Gwiezdny pył siada na żywym rozkwicie,
niebo się śmieje z pachnącą gęstwiną,
tak w nierealnym ogrodzie rodzi się życie,
w którym sekundy jak wieczność płyną.
Gdy dotykasz pierwszego rozkwitu,
w żywych pąkach krew nagle przyspiesza.
Miłość spływa ze szczytów błękitu,
w tajemnych eliksirach i szeptach się miesza.
To nie koronkowa, daleka obietnica,
lecz puls, który rwie się pod skórą,
gdy namiętność nas karmi i zachwyca,
stajemy się samą naturą.
W białych płatkach, co płoną ze wstydu,
drży uwięziony, gorący nasz oddech.
nie ma już chłodu ani pozoru,
jest tylko czysty, miłosny trans.
Splecieni mocno w kielichu poranka,
pijemy zapach, co z ziemi wytryska.
każda żyłka na liściu to mistyczna tkanka,
w której miłość jest żywa i bliska.
Wesprzyj moją twórczość wirtualną kawą…
Każda kropla kawy to nowa iskra kreatywności…





