Agnieszka Kaczkowska

,,Smak”

Z błogości lekkości ducha
Odda ona swe smutki. Wybrałam siebie ponad dotyk twój pocałunek twojego przeznaczenia. Jestem tą, która uwierzyła w miłość tęsknoty zasypiały po drugiej stronie chmur.

Miłość nieoczekiwana
oczekuję miłości,
po cichu siada na kolana,
obejmuje znienacka,
patrzy spojrzeniu prosto w oczy, smakuje ust smak
i dotyka ciała dotyku.
Czy to niebo przytula morze? Czy to morze pochłonęło niebo?

Jeśli zobaczysz kogoś bez uśmiechu daj mu jeden z twoich. Z każdym oddechem
ciszą drzewa milczały
usta zaklinały Niebo.
O dotyk Twoich dłoni
Jesteśmy słowami
do bujnej wzniosłości
czule ukojeni.

Rozgorzałą iskierką
potoku. Usta dziwnie milczące miłość bez śladu. Daleko od brzegu do brzegu. Idę do Ciebie z miłością.
Czy otworzysz mi drzwi?
Idę z nadzieją w sercu,
spełnić wszystko i wielkie sny…