Nie w głośnych słowach szuka się dziś otuchy,
lecz w tym, jak milknie świat, gdy cichnie dzień.
Dojrzałość nie potrzebuje pustych obietnic,
wystarczy obecność i spleciony z drugim cień.
Jest takie spojrzenie, co daje cichy port,
gdzie wreszcie nie trzeba przed nikim udawać.
Odnajduje się w nim najpiękniejsze różowe kwiaty,
i wolność, by po prostu sobą się stawać.
To nie gwałtowny płomień, co pali i gaśnie,
lecz latarnia, co przez najgęstszą mgłę lśni.
Piękne są pęknięcia… historia i blizny,
bo to przez nie czysta, bezbrzeżna miłość drży.
Rozkołysze Twoje pragnienia bliskością…
nawilżę każdą z chwil czułością…
gdy dwie dusze płoną wspólnym ogniem…
Przeszyje Cię mój wzrok i zabierze niepewność,
zanim zdążysz zapytać, przepadniesz w czułym geście.





