Zanurzone w oceanie białych szeptów,
gdzie ciepły jedwab całuje skórę,
widzę cię, jak śnisz o karminowych ogrodach.
Twoja dłoń, ozdobiona złotym splątaniem bransoletki,
spoczywa lekko, jakby trzymała wiersz
ukryty w każdym płatku najgłębszej czerwieni,
co kaskadą spływa po krawędziach pościeli.
Pod zamkniętymi powiekami, w krainie cienia,
perła cicho lśni, odbijając blask świtu,
a usta, z których przebija łagodny uśmiech,
milczą w odcieniu dojrzałej róży.
Twój manicure, w kolorze różanych pąków,
jest jak delikatna ozdoba na płótnie snu,
a dłonie zdradzają niezwykłą wrażliwość,
gdy chwytają niewidzialne nici przeznaczenia.
W każdej kobiecie widzę obietnicę ogrodu,
w którym serce rozkwita, karmiąc się czerwienią,
szukając odpowiedzi w kontrastach życia,
gdzie biel niewinności spotyka szkarłat miłości,
a ciemność włosów okrywa sny,
co wiodą nas ku nieskończoności,
tam, gdzie czas przestaje mieć znaczenie,
a każda róża jest wspomnieniem
twojej obecności, która karmi moją duszę,
i prowadzi przez rów, ku światłu.
W tym uśmiechu tkwi spokój nieziemski,
co rozprasza najgłębsze półcienie,
a wrażliwość, tak cicha i czysta,
przemienia w zachwyt każde wspomnienie.
gdy ten wieczór w milczeniu już gaśnie,
a róż płatki na piersiach opadną/
Twoje piękno na zawsze zostanie
mą największą i jedyną prawdą.
i gdy noc nas otuli gęstwiną,
gdzie zapachy miłości się plotą,
niechaj chwile te nigdy nie miną,
lśniąc na zawsze najczystszą prostotą.
W twoim spojrzeniu odnajdę przystań,
gdzie serce cicho przestaje się lękać,
by w obietnicy poranka znów rozkwitnąć
i w twoich dłoniach bez końca mięknąć.
Wesprzyj moją twórczość wirtualną kawą…
Każda kropla kawy to nowa iskra kreatywności…





