Światło rozlane na falach aksamitu
spływa po myśli niemożliwej krawędzi.
gdy stary świat kruszeje bez rozgłosu,
nasz cichy oddech w stronę świtu pędzi.
Przez mrok prowadzisz mnie pewnym spojrzeniem,
gdy wokół mięknie każdy twardy sens,
to, co nieznane, staje się schronieniem,
a w głębi oczu gaśnie obcy lęk.
dłonie wplątane w powolny rytm czasu,
kryją nas sprawnie przed hałasem dnia.
Nie trzeba słów ani żadnego hałasu,
by czuć, jak trwałość swoją siłę ma,
spalmy w tym żarze wszystkie dawne lęki,
zostawmy światu jego własne sprawy.
gdy złączysz dłonie w czułym gięcie ręki,
każdy nasz dzień staje się łaskawy.
Odnajdziemy wreszcie ten spokojny brzeg,
gdzie wzburzone serce na chwilę odetchnie.
Zostawimy za sobą cały dawny bieg,
a cicha obecność już nigdy nie zniknie.
Wesprzyj moją twórczość wirtualną kawą…
Każda kropla kawy to nowa iskra kreatywności…





