„Świt w Białym Ogrodzie”

W krainie z baśni, gdzie mgły srebrem tkane

strzegą tajemnic ukrytych wśród liści,

astralne gwiazdy posyłają uśmiech.

by wielki zachwyt mógł wreszcie się ziścić.

​Odpływa jawa w czarowne głębiny,

gdzie krucha, mała istota gubi złote płatki,

w perłowej magii tej jednej godziny,

mierzymy wszechświat, bezwiedny i gładki.

Gwiezdny pył siada na żywym rozkwicie,

niebo się śmieje z pachnącą gęstwiną,

tak w nierealnym ogrodzie rodzi się życie,

w którym sekundy jak wieczność płyną.

Gdy dotykasz pierwszego rozkwitu,

w żywych pąkach krew nagle przyspiesza.

Miłość spływa ze szczytów błękitu,

w tajemnych eliksirach i szeptach się miesza.

​To nie koronkowa, daleka obietnica,

lecz puls, który rwie się pod skórą,

gdy namiętność nas karmi i zachwyca,

stajemy się samą naturą.

W białych płatkach, co płoną ze wstydu,

drży uwięziony, gorący nasz oddech.

nie ma już chłodu ani pozoru,

jest tylko czysty, miłosny trans.

​Splecieni mocno w kielichu poranka,

pijemy zapach, co z ziemi wytryska.

każda żyłka na liściu to mistyczna tkanka,

w której miłość jest żywa i bliska.

Wesprzyj moją twórczość wirtualną kawą…

Każda kropla kawy to nowa iskra kreatywności…

https://buycoffee.to/cest-la-vie