„W kropelkach.”

W kropelkach światła gęstnieje cichy czas,
gdy tańczące gwiazdy łagodzą ostry wiatr.
Niewidzialna siła przyciąga znowu nas,
a przestrzeń między nami traci stały kształt.

Ślady to szlaki nieodkrytych jeszcze lądów,
gdzie tańczysz ze mną, tworząc cichy brzeg.
Bezgłośnie mijamy granice dawnych sądów,
topiąc w ramionach dawno zastygły śnieg.

Muzyka staje się tlenem, którym pierś oddycha,
gdy w splecionych dłoniach zatańczą słowa.
Głęboka przestrzeń wokół nas ucicha,
by noc w swym rytmie znów nas schować.

Obrót za obrotem tka gęstą sieć zachwytu,
gdzie tańcem cieni piszemy poemat.
Bezpieczny azyl chroni nas aż do świtu,
nim pierwsi ludzie podejmą swój temat.

To taniec bez ziemi, ucieczka w inną stronę,
gdzie czułość jest jedyną miarą mej przestrzeni.
Nie szukamy przyczyn — myśli uspokojone,
wspólnym oddechem w jedność przemienieni.

I gdy świt wreszcie przetnie cichą tkankę nocy,
w tańcach spojrzeń ślad ten z nami zostanie:
głęboki, nieuchwytny dla widzialnej mocy,
jak powolne, wieczorne serc porozumienie.