„Przystań dla cichej straży.”

Gdy mrok zasnuwa przestrzeń i milkną odgłosy dnia,
w tej cichej krainie samotność swe piętno kładzie.
Nie szukam złudnych iluzji ani puszystych słów,
lecz przystani, w której pancerz siły zrzucę wreszcie z głowy.

Pragnę poczuć czyjeś tętno sprzężone z własnym rytmem,
być azylem i schronieniem, a nie tylko bezszelestną pustką.
I usłyszeć kojący szept: „Jestem, zaniechaj swej straży”,
ogarnij mnie swym ramieniem bez zbędnych dociekań.

Gdyż zbyt długo trwałam w nauce bycia samą…
i choć świt znowu powita mnie chłodnym milczeniem.
W głębi swej duszy zachowam przestrzeń tylko dla Ciebie…