„Posklejane serce”

Moje serce przeszło tak wiele burz,
posklejane w miejscach, gdzie pękło z bólu.
Znam ciszę, co krzyczy w pustce moich ścian,
i łzy, co nocą spływają do rąk wtulone.

Zmęczona dusza, choć niesie ten cień,
pozostaje wierna, nie poddaje się.
Wciąż tli się w niej iskra, cichy, niemy głód,
by znowu coś poczuć… by zdarzył się cud.

Choć rany przeszłości wciąż palą jak żywy ogień,
a strach przed kolejnym pęknięciem mrozi krew,
Ja stoję w oknie, wypatrując Cię co dzień,
by wpleść w moje serce Twój łagodny śpiew.

Przyjdź i ukołysz ten ból, co w środku rwie,
niech miłość zmaże ślady dawnych burz.
Chcę poczuć, że żyję, gdy przytulisz mnie,
i nie bać się nocy w pustym domu już.

I wiem, że nadejdzie ten jasny, ciepły dzień,
gdy w moich oczach znów błyśnie dawny blask.
Z uśmiechem na twarzy przegonię każdy cień,
bo miłość uleczy i czas, i każdy z nas.