„Trzy Metry Nad Niebem”

Trzy Metry Nad Niebem w ramionach tych trwam,

bo cały mój wszechświat, bezwstydnie i czule, ukryłeś właśnie tam.

Uciekam w Ciebie, jesteś moją jedyną, obłędną drogą,

światłem tak intymnym, że oczy innych znieść go nie mogą.

Trzy Metry Nad Niebem – nie trzeba mi ucieczki, by czuć bezmiar,

gdy jesteś tak blisko, czas staje się tylko tłem dla nas.

Wiatr niesie nas cicho przez noc i przez szum,

daleko stąd został ten obcy, niepotrzebny nam tłum.

Trzy Metry Nad Niebem, gdy splot naszych dłoni

skuteczniej niż wszystko przed światem mnie chroni.

Czuję Twój oddech, co miarowo mi tętni,

w tej jednej chwili, gdy jesteśmy tak pełni.

Trzy Metry Nad Niebem to szept bez jednego słowa,

w Twoim spojrzeniu moja dusza rodzi się całkiem nowa.

W tej ciszy, co między nami tętni jak żywy prąd,

odnajduję bezpieczny port i swój jedyny ląd.

Trzy Metry Nad Niebem, gdy patrzę, jak spokojnie śpisz,

zdejmujesz ze mnie każdy lęk i każdą dawną myśl.

Przed Tobą nie miałam tutaj zupełnie nic,

tylko garść wspomnień i lęk, by dalej przez życie iść.

Trzy Metry Nad Niebem to życia mojego sens,

gdy kładziesz dłoń prosto na mój niedokończony wiersz.

I nagle czuję, jak puszczają więzy, jak kruszy się we mnie lód,

stary niepokój zmienia się w pył i w miłosny głód.

Trzy Metry Nad Niebem, nie liczę już żadnych strat,

gotowa, by z Tobą na pół dzielić cały ten świat.

Wpadłam po uszy w ten ogień, w ten nienasycony żar,

co grzeje mnie najmocniej  to najpiękniejszy, żywy dar.

Wesprzyj moją twórczość wirtualną kawą…

Każda kropla kawy to nowa iskra kreatywności… https://buycoffee.to/cest-la-vie