Należymy do siebie tam, gdzie lawenda gęstnieje w bezruchu,
gdzie każda czereśnia ma w sobie puls naszego oddechu.
To nie splot przypadkowy, lecz więź nierozerwalna duma,
którą fiolet kwiatów i słodycz owoców w nas rozumie.
Jesteś moją jedyną prawdą, zapisaną w purpurowym cieniu,
w namiętności, co nie potrzebuje słów, by trwać w spełnieniu.
Przenikasz mnie całą, jak aromat lawendy przenika powietrze,
w miłości tak mocnej, że nic jej z pamięci świata nie zetrze.
Czerwień czereśni to tętno, co w nas nienazwane drży,
budując most nierozerwalny ponad wszystkie lęki i łzy.
To stan absolutny, gdzie każda sekunda staje się nasza,
gdy zapach fioletu wszelką odległość między nami rozprasza.
Jesteśmy jednością utkaną z lawendy i szkarłatnej namiętności,
w świecie, co nie zna granic dla tak wielkiej bliskości.
To nasza osobna przestrzeń, niezmienna i nie do zdobycia,
gdzie smak czereśni staje się jedynym sensem współżycia.
Zatraceni w sobie, nasyceni barwą, co w nas nie wygasa,
trwamy poza czasem, gdzie nasza miłość to jedyna trasa.
Jesteśmy jedynym rytmem w tej wielkiej, fioletowej ciszy.
Wyjątkowi, niepowtarzalni, zlani w jedno
pomiędzy chłodnym tchnieniem lawendowej nieskończoności
a gorącym, słodkim echem pękającej czereśni.
To nie jest romans z książek, to wielka kolizja dwóch światów:
niewzruszonego spokoju lawendy i szalonego tętna czereśni.
Moja miłość do Ciebie jest grawitacją w tym fioletowym kosmosie,
jedyną siłą, która trzyma te gwiazdy w miejscu.





