Każdego dnia staję przed światem z podniesioną głową, tkając z uśmiechu tarczę przeciwko szarości. Nie zamierzam przepraszać za to, kim jestem, ani za piękno, którym karmię duszę – moja prawda to moja największa siła, nieokiełznana i czysta.
Od 2 do 24 czerwca na moim blogu zapadnie cisza. Pora zadbać o swoje zdrowie – to czas rzeźbiony tylko dla mnie, by zregenerować siły i odnaleźć wewnętrzną harmonię.
To nie tak, że nie znam ciężaru łez i że nic mnie nie boli. Przeżywam swoje własne, ciche burze, lecz zamiast tonąć w lamencie i użalaniu się nad sobą, wybieram drogę światła. Zamykam bezpowrotnie rozdział, w którym pozwalałam ranić swoje serce niesłusznymi pretensjami.
Stawiam dziś nienaruszalną granicę: dość plotek, natrętnych słów i nienawiści. Nie zezwalam na żadne wulgaryzmy – ani w komentarzach, ani w wiadomościach prywatnych. Mój profil to przestrzeń pełna wrażliwości, w której nie ma miejsca na brud.
Ten, kto potrafił prawdziwie się ze mną zaprzyjaźnić, otrzymał klucz do mojej szczerości i najgłębszych zakamarków serca. Prawdziwi przyjaciele trwają przy mnie niczym niezłomne drzewa, a cała reszta jest tylko przemijającym cieniem bez znaczenia.
Od teraz liczą się tylko moje niespełnione jeszcze marzenia, moje wiersze i czysta, poetycka energia, którą pragnę rozsiewać wokół. Idę naprzód, dumna z każdej rany, która stała się perłą. Wybieram wolność, uśmiech i mój własny, ocalony spokój.
Wesprzyj moją twórczość wirtualną kawą…
Każda kropla kawy to nowa iskra kreatywności…


