„Kruszyna Dobroci”

W leśnej ciszy, gdzie serce w miłości się chowa,
szukam Twojego uśmiechu, co świat ten odmienia.
Twój uśmiech ma w sobie coś niezwykłego,
jest jak dar najczystszy, wolny od milczenia.

Jest cichy, prosty i trwa tylko chwilę,
lecz w tej sekundzie, gdy usta się śmieją,
Potrafi dotknąć drugiego człowieka tak głęboko,
że staje się życia jedyną nadzieją.

Miłość to drżenie, co nie szuka poklasku,
to szept Twojej duszy, gdy moja zamiera.
Dajesz mi siebie w tym kruchym odblasku,
który z moich oczu cały smutek ściera.

Czasem jeden szczery uśmiech daje więcej światła,
niż najpiękniejsze zdania, co w mroku zastygły.
Ten blask jest miłością, maleńką kruszyną,
co leczy nam serca, choćby z bólu wyły.

Tak często zapominamy o nim, gdy dzień nas przygniata,
gdy życie staje się cięższe i drogi są strome,
A miłość to przystań, co w uśmiechu Twym czeka,
by serce tułacze wreszcie wróciło do domu.

Gdy zmęczenie odbiera lekkość sercu mojemu,
pod drzewem dobroci wciąż czekam na Ciebie,
Bo kochać to być – bez lęku, bez muru,
jak różowe kwiaty na wiosennym niebie.

To ufność, że w każdym płatku różowej wiśni
śpi obietnica, że nie będziesz sama,
Że w najgłębszym lesie, gdy mrok nam się przyśni,
twój uśmiech to słońce, to otwarta brama.

Kiedy się uśmiechasz, świat wydaje się łagodniejszy,
jakby na moment wszystko w nas zwalniało,
Pod ciężarem spojrzenia, w tej zwykłej chwili,
nagle się piękno w nas objawiało.

Bo najpiękniejsze rzeczy nie zawsze są wielkie,
choć miłość potężną ma w sobie moc.
One mieszczą się właśnie w okruchach codziennych,
co jak jasne gwiazdy rozcinają noc.

To w Twoim uśmiechu, w tej drobnej kruszynie,
odnajduję spokój, co koi i leczy.
Wszystko co głośne, przeminie i zginie,
lecz ta cicha dobroć ona nas zabezpieczy.