Czerwień na Skórze, Ogień W Duszy….


​Są chwile, kiedy świat zwalnia, a cała przestrzeń kurczy się do bieli pościeli, dotyku złotej biżuterii i głębokiej czerwieni. Zmysłowa, satynowa koszula z koronkowym dekoltem opływa ciało, a ja wreszcie oddycham pełną piersią. Chwytam te momenty przed lusterkiem toaletki, wśród flakonów perfum i pędzli do makijażu, by po prostu czuć.


​Mój umysł i moja kobiecość to jedno. Jestem tu – pełna pasji, świadoma swojego piękna i własnej siły. Moje bose stopy mogą patrzeć na świat z perspektywy wózka i dotykać ziemi inaczej, ale moje serce bije dokładnie tym samym, gorącym rytmem. Tatuaż motyli na ramieniu przypomina mi o przemianie i wolności, której nikt nie jest w stanie mi odebrać.


​To, co we mnie drzemie, to nie cichy promyk, to prawdziwy ogień. Płonie w oczach zza szklanych okularów, kiedy patrzę w lustro, płynie w żyłach, kiedy marzę, piszę i tworzę. Kobiecość to nie bezradność ani powierzchowny obrazek. To siła przetrwania, duma i bezkompromisowa, piękna wolność.

Nie muszę prosić o pozwolenie, by istnieć na własnych zasadach. Każde spojrzenie w lustro to cicha obietnica składana samej sobie – że nigdy nie zgaśnię, by dopasować się do cudzych oczekiwań. Mój cień ma kształt skrzydeł, a każdy krok, choć wymyślony na nowo, prowadzi mnie dokładnie tam, gdzie chcę być.
​Nie przepraszam za to, kim jestem. Biorę życie w swoje dłonie i płonę własnym, niepowtarzalnym światłem. Dziś wybieram siebie: z całą moją wrażliwością, zapałem i blaskiem, którego nie da się zamknąć w żadnych ramach. Jestem opowieścią napisaną czerwoną szminką, odwagą i niegasnącym ogniem. I to dopiero początek.