„Skarb”

​W krainie, gdzie czas w krople światła się zmienia,
Splecione dłonie budzą dawne sny i marzenia.
Gdy księżyc wybija północ na tarczy z nefrytu,
Nasza miłość rozkwita w blasku gwiezdnego świtu.

Nie złamie nas urok, nie rozdzieli mrok srogi,
Bo serce me zna tylko do Twego drzwi i progi.
Na wieki pisani w księdze, co nie zna końca.
​Kolejne rozdziały baśni.

​Śród zamku z kryształu, co w chmurach się wspina,
Tka się dla nas złota, magiczna godzina.
Gdzie marmur odbija błękitne płomienie,
Tam każde Twe słowo to czułe natchnienie.

Przez korytarze echa niosą nasze imiona,
Póki ta miłość w nas nie zostanie spełniona.
​Na grzbiecie smoka, co lśni jak oceanu toń,
Lecimy tam, gdzie słońce chowa swą jasną skroń.

W królestwie wiatru, gdzie niebo nie ma granic,
Oddałbym wszystkie skarby królów za nic.
Tylko Twój oddech w ciszy, co niepokój kruszy,
Jest jedyną pieśnią dla mej wiernej duszy.

​Gdy noc zapadnie w komnatach z lodu i srebra,
Twoja obecność to jedyne, co sercu potrzeba.
Choćby tysiąc wieków nas od siebie dzieliło,
W gwiazdach zapisane, co się w nas zdarzyło.

Zanim zgasną słońca i światy w pył obrócą,
Duchy dawnych baśni naszą pieśń zanucą.
​W dolinie mgieł, gdzie milczą stare olbrzymy,
W ogniu uczucia wszystkie lęki spalimy.

Znam każde spojrzenie i gest Twojej dłoni,
To tarcza najsilniejsza, co przed złem nas chroni.
Choć świat się zapadnie i znikną królestwa,
My trwać będziemy w potędze zwycięstwa.

​Gdzie rzeki płyną złotem zamiast zimnej wody,
Szukamy wspólnie drogi do wiecznej swobody.
Nie trzeba nam koron, ni berła ze złota,
Gdy w naszych duszach ta sama tęsknota.

W baśniowej ciszy, co otula nam skronie,
Cale wszechświaty mieszczą się w Twej dłoni.
​Na samym krańcu, gdzie światło z mrokiem się styka,
Wszelki ból i żal na zawsze już znika.

Zostanie tylko szept, co przez wieki płynie,
O wielkiej miłości, która nie przeminie.
W ostatnim wersie, co słońcem się mieni,
Jesteśmy miłością, w jedność przemienieni.