Gdyby Miłość była jedynym światłem, które przetrwa śmierć gwiazd, w każdym istnieniu odnajdywałabym Cię w milczeniu, by czule ocalić nasze dusze od zapomnienia.
Wybierałabym Cię każdym uderzeniem światła i szeptem wieczności, jakby moje całe istnienie było tylko modlitwą o powrót do Twojego Serca jedynego sacrum, jakie znam.
Z każdym oddechem Stajemy się lżejsi o lęk, gdy pozwalamy chwilom przepływać przez palce jak ciepły piasek.
W Twoim spojrzeniu odnajduję lustro, w którym moje pęknięcia przestają boleć, stając się częścią czegoś większego. Już nie pytam o jutro; wystarczy mi to drżenie dłoni i cisza, która nie przeraża, bo pachnie Twoją obecnością jedynym miejscem, gdzie moja dusza czuje się u siebie.





