Wszedłeś subtelnie, po cichu,
w mój mały świat,.
Bądź moim aniołem, od złego mnie chroń,
szelestem swych skrzydeł odganiaj to, co boli.
Nagość mych myśl sobą przykryj,
nawet jeśli Cię nie ma obok,
wypełniasz moją duszę,
beztroska ciszy wnika w jutro,
Zatrzymaj rysy trosk na mym czole,
Chcę widzieć swoje odbicie w Twych oczach,
bądź moim życia i moim natchnieniem,
niech moja przestrzeń muzyką oddycha.
Choćby na chwilę przytul mnie w niepewności jutra,
zaczaruj każdy dzień, omotaj jak wróżka.
I już jesteśmy bogaci pełnią zauroczenia,
a teraz niech sny z nami cichutko zatańczą.
a Morfeusz niech swe bajki zaczyna…
Zjawiłaś się jak kopciuszek w moim życiu,
lecz nie odeszłaś z pierwszym pianiem kura.
Twe Serce zapłonęło dla mnie po wieczny czas,
biła i bije od niego purpura.
Nie zgubiłaś księżniczko swego pantofelka,
choć stopy miałaś wyjątkowo piękne i małe,
a ja niczym relikwie święte pieściłem je i
całowałem…





