Zawieszona na nici niemożliwego,
balansujesz na granicy światła i cienia,
ocierasz się o ścianę luster
zalewając moje wyobrażenie o Tobie
tysiącem barw…
Wyciągam dłonie, bo wiem,
że jeszcze chwila, jeszcze moment
runiesz w moje ramiona,
czule zakołyszesz moim światem
tak po prostu zostaniesz…
Rozsiądziesz się wygodnie,
przylgniesz pewnie i ustami
zetrzesz niepokojów ślady,
serca kołatanie, zszyjesz światy rozdarte,
wybrzmisz pewnie do ostatniej kropli magii…
Spojrzeniem w Twoją duszę
przypieczętuje przeznaczenie,
oddam Tobie to, co w sobie noszę
kilka prostych prawd,
monument miłości,
kilka życzeń szczerych…
Oceanem spadających gwiazd
spłyną wspólne chwile,
na środku granicy utoniemy,
przykryci bezkresną taflą emocji,
toń zmąci każdą z łez,
moja dłoń postawi kropkę i przywróci,
Nas kolejną szczęścia stronę…
Wśród świata czterech stron
moje serce zawsze obierać będzie
Twoja stronę,
odmierzał będę czas
miara Twojego uśmiechu,
a wiatr rozsiewał będzie \
zapach ciepła Twych rąk…
Słyszę Twoje wołanie,
Twoje słowa dotykają mojej duszy,
wśród Twoich dłoni znajduje zapomniany raj,
ziemia utracona spod Twych stóp
na niej zbuduje zimowy ogród
pełny namiętnych zdań,
temu, co ziemskie, nie chce dziś błądzić
wśród obcych, zimnych materii,
chce spłonąć spełnieniem pod Twoją skórą…
Ogień co bez dymu spala się,
wypełnia nabrzmiałe powietrze,
skacze po słowach,
podpalając zakamarki Twojej wyobraźni,
z żaru uformuje zupełnie nowy świat
gdzie ja i Ty napiszemy własne szczęście…





