Nie jesteśmy snem z czyjejś powieści…
Jesteśmy tą prawdą, która drży na ustach,
zanim stanie się wyznaniem.
Nie chodzimy po linie rozsądku,
tańczymy na niej,
śmiejąc się z lęku,
że można upaść.
Gdy w sercu unosi się skrzydło miłości,
Twoje spojrzenie…
to nie wiersz, to pieszczota,
która trafia prosto w duszę.
A moje dłonie…?
Nie znają reguł, ale znają Ciebie.
Jak rzeźbiarz zna kształt ukryty w marmurze.
Między nami nie ma granic,
jest przestrzeń pełna ciepła.
Które płynie spod skóry.
Z oddechu, z myśli, z ciszy…
która mówi więcej niż krzyk.
To, co mamy…
to nie deklaracja, to obecność
która się nie narzuca, ale trwa.
Bo miłość…
to nie tylko pocałunki.
To pewność,
że jesteśmy nawet w ciemności.





